Pl  |  Eng

Spektakle polskie

   

„Alicja. Pod żadnym pozorem nie idź tam” Teatr im. Aleksandra Fredry (Gniezno)
Alicja w krainie czarów” Teatr Muzyczny Roma (Warszawa)
„Bankructwo małego Dżeka” Teatr Lalka (Warszawa)

„Bromba w sieci” Teatr 6.piętro (Warszawa)

Całe królestwo króla” Teatr Animacji w Poznaniu (Poznań)
Elementarz” Teatr Nowy (Warszawa)
Gęś, Śmierć i Tulipan” Teatr Baj (Warszawa)
Iwona, księżniczka z Burbona” Teatr Powszechny (Warszawa)
Jak zostałam wiedźmą” Teatr Studio (Warszawa)
Król Maciuś I” Teatr Figur Kraków (Kraków)
The HIDEOUT / Kryjówka" Centrum Kultury w Lublinie / neTTheatre - Teatr w Sieci Powiązań (Lublin)
Kto z was chciałby rozweselić pechowego nosorożca” Teatr Rampa (Warszawa)
„Plastusiowy pamiętnik” Teatr Polski (Bydgoszcz)
Podróż” Teatr Lalki i Ludzie (Supraśl)

SAM, czyli przygotowanie do życia w rodzinie” Wrocławski Teatr Lalek (Wrocław)
Ślady” Teatr Atofri (Poznań)

„Alicja. Pod żadnym pozorem nie idź tam” Teatr im. Aleksandra Fredry (Gniezno)

www.teatr.gniezno.pl

dyrektor teatru: Joanna Nowak
zastępca dyrektora: Łukasz Gajdzis
autor: Michał Kmiecik
reżyseria, scenografia: Justyna Łagowska
muzyka: Robert Piernikowski
asystent scenografa: Katarzyna Jeznach
obsada: Katarzyna Kalinowska, Rozalia Mierzicka (gościnnie), Anna Pijanowska/Dominika Lichy (gościnnie), Michalina Rodak, Iwona Sapa, Paweł Dobek, Bogdan Ferenc, Maciej Hązła, Wojciech Kalinowski, Wojciech Siedlecki

premiera 27 czerwca 2015r.
dla widzów od 14 lat
czas trwania spektaklu: 90 min.

Wybierz się z Alicją na wyprawę do szalonej krainy snów, marzeń i fantazji, do świata na opak, w którym nie istnieje słowo „niemożliwe”, a wszystko jest całkiem inne, niż się wydaje. To będzie podróż do rzeczywistości zamieszkałej przez odmieńców, dziwaków i ekscentryków, swobodnie żonglujących sensem i znaczeniem słów i pojęć, gdzie triumfuje absurdalne poczucie humoru. Młodzież odnajdzie w tej krainie niesamowite bogactwo wyobraźni i nieskrępowanej wolności. Dorośli - być może - opowieść o dojrzewaniu i przemijaniu, o docieraniu do prawdy o sobie samym. Wspólnie z Alicją spróbuj przekroczyć bramę do świata uwodzącego niezwykłym obrazem, dźwiękiem i... zobacz swoje odbicie w lustrze...

Z recenzji prasowych:

/.../ Obcujemy tutaj z czymś, co w teatrze zdarza się rzadko, a mianowicie z precyzyjnie zaplanowanym i zrealizowanym totalnym chaosem wydarzeń, które układają się w „sen wariata na scenie” – z lekka witkacowski, ciut buñuelowaty, wciągający i niepozwalający na żadne zmęczone drzemki. Jest wszystko, co w teatralnej adaptacji dzieła Carrolla być powinno: skoki, pląsy, dąsy, grymasy i wygibasy – wszystko to jednak stosowane jest z umiarem i po coś, a nie po chamsku, na odlew, dla przysłowiowych „jaj”, „bo ma być onirycznie i pokracznie”. /.../ W dodatku literacka adaptacja skrzy się dowcipem, przywołuje cały szereg dzisiejszych, z reguły młodzieżowo-youtuberskich motywów /.../ i obrabia pierwowzór, owszem, z pełnym szacunkiem, ale całkowicie w duchu naszej dzisiejszej „werbosfery”. Nie jest przeładowana, nie jest infantylna, nie naprowadza nas również na jakieś pachnące dydaktyzmem tereny dzisiejszych ideowych polemik. /.../”

Juliusz Tyszka
„Odjazd i wciągnienie”
teatralny.pl

 

Z powieści Carolla w sztuce Kmiecika pozostały strzępki. Ci, którzy sądzili, że zobaczą kicającego po scenie białego królika o różowych oczach, zdziwili się niebywale. Bo pojawiające się postaci były bardzo symboliczne, przez co też zdyskwalifikowały na starcie najmniejszego widza. Kmiecik zachował w sztuce główną oś wydarzeń, jednak baśniowy, czasem cukierkowy język Carolla przełożył na nam współczesny język ulicy. Zgrabnie żonglował słowem, garściami czerpiąc z kulturowych odniesień (tych popkulturowych również), nakładając na nie pasmo nowych znaczeń. Język, jakim posługiwały się postaci nie tylko dla aktorów stał się wyzwaniem, ale też dla widzów. Bo autor zrobił z nim wszystko, co tylko jest możliwe. Z każdym wypowiedzianym przez artystów zdaniem, zaskakiwał siłą wyobraźni i skojarzeń.”

Monika Nawrocka-Leśnik
Alicja w czerwonych szpilkach”
kultura.poznan.pl

 

Alicja w krainie czarów” Teatr Muzyczny Roma (Warszawa)

www.teatrroma.pl

dyrektor naczelny i artystyczny: Wojciech Kępczyński
autor: Lewis Carroll
przekład: Jolanta Kozak
reżyseria: Cezary Domagała
scenografia: Katarzyna Borkowska
muzyka: Tomasz Bajerski, Jakub Lubowicz
kostiumy: Katarzyna Borkowska
choreografia: Paulina Andrzejewska
przygotowanie wokalne: Lena Zuchniak
dźwięk: Mirosław Bestecki
światło: Damian Białorudzki
asystent scenografa: Paula Grocholska
obsada: Magda Kusa/Klaudia Borejko/Karolina Puerto Cardozo/Maja Kwiatkowska, Anna Sroka-Hryń/Karolina Michalik, Izabela Bujniewicz/Weronika Bochat, Monika Bestecka/Marta Wiejak, Wiktor Korzeniowski/Janusz Kruciński, Konrad Darocha/Paweł Strymiński, Grzegorz Pierczyński, Jacek Zawada

premiera 23 maja 2015r.
dla widzów od 6 lat
czas trwania spektaklu: 120 godz. /z przerwą/

Alicja z Krainy Czarów zabierze was na drugą stronę lustra, do wyśnionego świata dziecięcej wyobraźni, za którym w dorosłym życiu możemy już tylko zatęsknić. Świat Alicji jest naszym światem, bo choć nadzwyczajny i cudowny, jest takim z natury, a nie za sprawą nadprzyrodzonych czarów – warto więc się na niego otworzyć... Jeśli ktoś z was ma odwagę i fantazję, by wkroczyć do tego tajemniczego zakątka dziwów, niesamowitości i przypadków niemożliwych, zakosztuje odrobiny czarownej i niepowtarzalnej rzeczywistości. “Alicja w Krainie Czarów” pozwala wkroczyć we własną wyobraźnię i współtworzyć tę niezwykłą krainę. To magiczna opowieść o poszukiwaniu swojej tożsamości i swego miejsca, baśń o śmiałości do odkrywania świata i ciekawości, która nas do niego pcha...

Reżyser spektaklu i autor adaptacji Cezary Domagała:
Książka Lewisa Carrolla (profesora matematyki z Oksfordu) „Alicja w krainie czarów” oczarowała i oczarowuje miliony czytelników na całym świecie. Zaczarowała również mnie, dając niepowtarzalną okazję zanurzenia się w świat fantazji, świat własnej wyobraźni, wyobraźni wszystkich współtwórców i aktorów, którzy tę krainę czarów mogą kreować na scenie razem z naszymi widzami. Podążając za dziewczynką o wdzięcznym imieniu Alicja, możemy, choć na moment, uciec od otaczającej nas rzeczywistości i przeżyć niezapomniane chwile wspólnej zabawy, często zupełnie abstrakcyjnej. „W krainie ludzkiej wyobraźni mogą się różne dziwy dziać, co niemożliwe jest możliwe, co niemożliwe tu może się stać…”. Jest tylko jeden warunek; nie można się wahać, trzeba śmiało wskakiwać do króliczej norki.
Pamiętajmy jednak, że w każdym śnie pojawiają się obrazy, które mogą nam się wydać dziwnie znajome…”

Kierownik literacki TM ROMA Michał Wojnarowski:
Spektakl, który oglądacie, jest przede wszystkim zaproszeniem do wspólnego odkrywania świata wyobrażeń i wspólnego tworzenia owej niezwykłej krainy niesamowitych przygód. Można go też oglądać nieco inaczej – jako opowiadanie o wejściu we własną wyobraźnię i poszukiwaniu swojego miejsca w chaotycznym świecie. Zależy nam na tym, aby każdy z Was odebrał tę historię po swojemu i znalazł w niej coś dla siebie.”

Z recenzji prasowych:
Spektakl porywa świetnymi kostiumami oraz klimatyczną lekko surrealistyczną scenografią, która składa się z różnego rodzaju drzwi. W rolę Alicji wcielają się młode aktorki, które świetnie dają sobie radę zarówno z zadaniami aktorskimi jak i ze śpiewem, choć jak same przyznają łatwo nie było. Reżyserią przedstawienia zajął się Cezary Domagała, specjalista od familijnych spektakli robionych z rozmachem. Reżyser z dorobkiem to gwarancja dobrej zabawy również dla rodziców, którzy podczas "Alicji" znajdą coś dla siebie. Taką postacią jest Pani Gąsiennica, która wydaje się być siostrą Boba Marleya i... nie pytajcie co ma w swojej fajce! Nie bójcie się zabrać dzieci do świata wyobraźni... każdy będzie zadowolony!”

Alicja w krainie Roma”
teraz teatr beta

Piękne i drobiazgowe dekoracje, zapierające dech w piersiach kostiumy, mnóstwo łatwo wpadających w ucho melodii i błyskotliwe dialogi. To niezwykła podróż do Krainy Czarów. Świat widziany oczami Alicji zachwyci nie tylko najmłodszych, ale również dorosłych widzów.”

Karolina Kowalska
Wybierzcie się na bajkowy
i kolorowy spektakl”
naszemiasto.pl

 

 

„Bankructwo małego Dżeka” Teatr Lalka (Warszawa)

www.teatrlalka.pl

dyrektor teatru: Jan Woronko
zastępca dyrektora ds. artystycznych: Joanna Rogacka
kierownik artystyczny: Joanna Rogacka
autorzy: Robert Bolesto, Janusz Korczak
konsultacje: Wojciech Orliński
reżyseria: Łukasz Kos
scenografia: Paweł Walicki
kostiumy: Joanna Niemirska
muzyka: Wiktor Stokowski
ruch sceniczny: Jarosław Staniec
video: Areta Puchalska
reżyseria światła: Bary
głowy lalek: Karel Czech
asystent reżysera: Mirosława Płońska-Bartsch
obsada: Monika Babula, Michał Burbo, Beata Duda-Perzyna, Grzegorz Feluś, Roman Holc, Aneta Harasimczuk, Aneta Jucejko-Pałęcka, Mariusz Laskowski, Agnieszka Mazurek, Tomasz Mazurek, Wojciech Pałęcki, Andrzej Perzyna, Mirosława Płońska-Bartsch, Wojciech Słupiński, Piotr Tworek

premiera 15 marca 2014 r.
dla widzów od 10 lat
czas trwania spektaklu: 80 min. /z przerwą/

Janusz Korczak "Bankructwem małego Dżeka" zaznajamia dzieci ze skomplikowanymi meandrami ekonomii. Od powstania scenariusza minęło wiele lat, lecz to ciągle, jeśli nie coraz bardziej aktualny temat. Dlatego Robert Bolesta adaptując sztukę, pozwolił, by fabuła działa się współcześnie. Dżek Fulton, trzecioklasista z Nowego Jorku dostaje od dziadka pieniądze, których nie przepuszcza, a przeznacza na poważną inicjatywę  - tworzy portal społecznościowy dziecidladzieci.com. Cała klasa współuczestniczy w tym przedsięwzięciu. Dżek ma wspólników, zaciąga kredyty i liczy na zysk. Niestety, jak to często w życiu bywa, nie wszystko kończy się happy andem. Ale praca przy tworzeniu portalu jest dla Dżeka i jego przyjaciół doświadczeniem, które z pewnością zaprocentuje w przyszłości. Ci młodzi ludzie będą już wiedzieli, czym pachnie odpowiedzialne zarządzanie “kasą”.

Z recenzji prasowych:

“Podejmowanie dorosłych decyzji, nie oznacza bycia dorosłym, a bycie dorosłym nie oznacza podejmowania dorosłych decyzji… Janusz Korczak przypomina o tym “Bankructwem małego Dżeka”, historią pewnego chłopca w Ameryce sprzed wielu lat. Ale mały Dżek wcale nie jest mały, tylko to co robi zarezerwowane jest dla świata dorosłych. Tu Dżek jest jeszcze dzieckiem...
Robert Bolesto adaptując utwór do naszych czasów, zorganizował Dżekowi życie we współczesności zza oceanu, ale to wyreżyserowane przez Łukasza Kosa życie jest nam boleśnie bliskie. Zajęty pracą tata, który do domu wraca na kielicha, agresja w szkole, samotność dziecka, które widzi i rozumie… Spektakl niezwykle ważny. Dotyka problemów rodziny, nie przemilczając jej słabości, przygląda się relacjom młodych ludzi, będących w tak bliskim i złożonym układzie, jakim jest klasa, ludzi odmiennych, z różnych środowisk, z różnymi aspiracjami lub ich brakiem. Motywem przewodnim pozostaje jednak (czy nie jak w życiu?) problem pieniądza - niezależności ekonomicznej i ponoszenia finansowych konsekwencji swoich decyzji. /.../ Dżek, trochę outsider, trochę dojrzalszy od rówieśników, chce czegoś więcej niż szczeniackiego tumiwisizmu. Marzy, by zająć głowę czymś szczególnym, być gdzie indziej… Dzięki pieniądzom podarowanym przez dziadka ucieka od “tu i teraz” w pracę nad portalem społecznościowym, budząc do działania coraz większą grupę zagubionych w swym nic nie robieniu nastolatków. /.../ My dorośli wiemy, że smak samodzielności to również smak odpowiedzialności, a odpowiedzialność niesie z sobą ryzyko łez... Bezwzględna machina miażdży prostuduszność i naiwność chłopca, szybko dusi go łapa biznesu. Spektakl przywołuje smutną i jak dobrze znaną refleksję, że tam gdzie liczy się pieniądz, człowiek się nie liczy. A jego młodzieńczy zapał jest jak niewidoczny gołym okiem pył. Dalszy scenariusz pisze życie… Dżek zostaje sam z pragnieniami, niweczonymi przez “stare wygi” i pożyczki, które okazały się dziurawą trampoliną. W przedstawieniu dorosłych grają dorośli, nastolatków lalki Karela Czecha, o twarzach animujących je aktorów. Artyści nie skrywają się za czarnym strojem, ubrani przez Joannę Niemirską niemal jak ich podopieczni, nie schodzą na drugi plan, lecz istnieją i idą krok w krok za dzieciakami. W końcu to, co one robią jest absolutnie odpowiedzialne i dorosłe, jak te postaci w tle… W tle dynamicznie zmieniającej się scenografii Pawła Walickiego pełnej videoświecidełek Arety Puchalskiej, które wprawiały w entuzjastyczny zachwyt  pełną przyszłych małych Dżeków widownię. ”

Zuzanna Talar
“Teatr Lalka bankrutuje”
www.korczak-festiwal.pl/2014/
zobacz fragment spektaklu zobacz fragment spektalu

 

 

 

„Bromba w sieci” Teatr 6.piętro (Warszawa)

www.teatr6pietro.pl

dyrektor naczelny teatru: Michał Żebrowski
dyrektor artystyczny teatru: Eugeniusz Korin
reżyseria, tekst, piosenki: Maciej Wojtyszko
współpraca reżyserska: Adam Wojtyszko
muzyka: Aldona Krasucka, Irina Blokhina
scenografia: Maciej Chojnacki
choreografia: Anna Iberszer
animacje, video, multimedia: Dawid Kozłowski
obsada: Paulina Komenda/Katarzyna Zawiślak-Dolny, Anna Kózka/Michalina Sosna/Klementyna Umer, Marysia Pawłowska/Barbara Kurdej-Szatan/Barbara Garstka, Łukasz Borkowski/Kamil Dominiak/Mateusz Weber, Krzysztof Broda-Żurawski/Mateusz Deskiewicz/Krzysztof Szczepaniak, Konrad Darocha/Artur Gotz/Krzysztof Żabka, Adam Zdrójkowski

premiera  8 marca 2014r.
dla widzów od 6 lat do nieskończoności
czas trwania spektaklu: 80 min. /z przerwą/

Bromby - wyjątkowej specjalistki od miar i wag, ze skłonnością do filozofowania przedstawiać nie trzeba! Maciej Wojtyszko wymyślając 40 lat temu niekonwencjonalne, podbijające serca czytelników przygody Bromby, swymi bohaterami i ich dziwaczymi perypetiami zauroczył kilka następnych pokoleń! Niesłabnąca popularność zawiodła Brombę na teatralne deski, gdzie zacne piurnonsensowne historyjki, szczodrze okraszone niebanalnym słowotwórstwem, mają swą kontynuację w spektaklu “Bromba w sieci”. Osobliwa bohaterka spektaklu i jej cudaczni przyjaciele Kajetan Chrumps, Fikander, Malwinka i Pciuch - same oryginały - nie oparli się postępowi cywilizycyjnemu. Na oczach widzów wciąga ich świat wirtualnej rzeczywistości! Przeszukują wnętrze komputera, chcąc unieszkodliwić złośliwego Wirusa, który, co tu dużo mówić, zagraża nam wszystkim. Bromba, jak to leży w jej naturze, zadaje pytania, ale tylko z pozoru proste, prowokując dziecięcą wyobraźnię i zmuszając młodego widza do myślenia. Spektakl o wartości i sile przyjaźni i ważnych pytaniach, które warto zadawać, mimo, że pozostają bez odpowiedzi. I oczywiście o tym, jak spotykać się z nowymi technologiami, by bawić się nie tylko dobrze, ale i bezpieczne.

Z recenzji prasowych:

“Brombę w sieci w Teatrze 6. piętro można rozpatrywać jako modelowy przykład, jak to się dzisiaj robi. Tekst z kanonu klasyki dziecięcej, komentowany kupletami. Autor, który nie dość, że dysponuje pełnią praw do rodowych sreber (tekst plus ilustracje), to jeszcze sprawnie reżyseruje. Młody zespół, sympatyczny, rozśpiewany i roztańczony. Miłe dla dziecięcego oka kostiumy, mnóstwo barw. Piosenka finałowa, która – jak należy – gładko wpada w ucho. Na telebimie nastoletni aktor z popularnego serialu, w obsadzie gorące nazwisko (tak się mówi?) szołbiznesu. Bromba na fejsie, Bromba w Centrum Nauki Kopernik, Bromba na słupach ogłoszeniowych. Ze zmywarki wyskakuje Bromba, do piwnicy strach zejść, bo pewno czai się Bromba, pies sąsiada poszczekuje „bromba, bromba”. A na koniec pozwolę sobie na prywatę /.../ i oświadczę uroczyście, że nigdy nie dałam wiary autorskiemu odwołaniu, po latach (także). Nie mam wątpliwości, że Auspicje leżą niedaleko Krakowa. Kiedyś tam pojadę.”

Małgorzata Piekutowa
“Bromba w sieci także”
teatralny.pl

Rozmowa z autorem, scenarzystą i reżyserem “Bromby w sieci” Maciejem Wojtyszko:
- Bromba z przyjaciółmi jest wystawiana w Teatrze 6. Piętro. Wyobraża Pan sobie, że ktoś inny mógłby to reżyserować?
- Bromba śpiewa piosenkę: "Ja to ja, zupełną pewność mam w tym względzie, ja to ja, nikt inny lepiej mną nie będzie", (śmiech) Kiedy Michał Żebrowski i Eugeniusz Korin zaproponowali, żebym zrobił coś z Brombą, zgodziłem się. Moje wnuczęta są akurat w tym wieku, że je Bromba interesuje. /.../
- A dlaczego Bromba jest akurat "w sieci"?
- Powstały już książki "Bromba i psychologia", "Bromba i filozofia". Proponowano mi też "Brombę i seks", ale nie dałbym rady. A sieć? Dzieci spędzają przy komputerach mnóstwo czasu. Spektakl jest o tym, żeby z komputerem grać sensownie. Mam nadzieję, że dzieci wyciągną wnioski na temat niebezpieczeństwa utonięcia w rzeczywistości wirtualnej.
- Spektakl powstaje "we współpracy z Centrum Nauki Kopernik". Co to znaczy?
- Centrum zapewnia nam "bajery", czyli pouczające sztuczki elektroniczne.
To ukłon w stronę nowych fanów Bromby, ale czy starzy, "analogowi", się tu odnajdą?
- Gwarancji nie ma. Wiem jedno: nie można się napiąć i pracować z myślą, że robimy arcydzieło. Dzieci tego nie znoszą, spektakl nie może ich przytłaczać. Dobrze będzie, jeśli wyjdą z teatru i będą śpiewać piosenki z Bromby.

Joanna Nojszewska
“Pan od fantazji przerywa milczenie”
www.dziennikteatralny.pl
zobacz fragment spektaklu zobacz fragment spektalu


 

 

 

„Całe królestwo króla” Teatr Animacji w Poznaniu (Poznań)

www.teatranimacji.pl

dyrektor teatru: Marek Waszkiel
zastępca dyrektora: Justyna Żamojda
autor: Heinz Janisch             
przekład: Maria Borzęcka    
reżyseria: Marcin Jarnuszkiewicz    
scenografia: Marta Zając, Marcelina Jarnuszkiewicz         
muzyka: Mateusz Dębski       
reżyseria światła: Prot Jarnuszkiewicz
obsada: Magdalena Dehr, Julianna Dorosz, Sylwia Cyris, Marek A. Cyris, Krzysztof Dutkiewicz, Marcin Ryl-Krystianowski                       

premiera 31 marca 2015 r.
spektakl do widzów od 7 lat
czas trwania spektaklu: 60 min.

Królestwem tego Króla są drzewa, ptaki, morze, ryby, słońce, niebo ze swoimi gwiazdami. Król przygląda się wszystkiemu, uczestniczy w każdym wydarzeniu od najdrobniejszego do tego największej wagi. Takie spotkanie z naturą uczy pokory, dystansu do siebie, ale i czerpania radości ze spraw najprostszych: wygrzewania się w słońcu, śledzenia lotu mewy… Są chwile, kiedy Król czuje się dumnym władcą, równym słońcu, niebu i morzu, ale w jego królestwie również istnieje pewien niezaprzeczalny rytm natury, niepodważalna zasada współistnienia i zależności, którym in on podlega. Stając oko w oko z przyrodą nawet Król traci władzę, nawet Król jest bezradny. Marcin Jarnuszkiewicz refleksyjny, poetycki, filozoficzny ipełen zadumy nad światemtekst Heinza Janischa  przeniósł na język obrazów i zdarzeń, które zaadresował i młodszym i starszym widzom. To niezwykły spektakl, w którym może się przejrzeć każdy: dziecko i dorosły, bo przecież każdy z nas ma swoje królestwo i powinien nauczyć się mu uważnie przyglądać.

 

Z recenzji prasowych:

“Czy ukryte przesłanie dotyczące niezależności natury od człowieka, zostało odkryte przez najmłodszych widzów? Eksperyment Teatru Animacji był w pełni udany. Dzieci nie tylko zrozumiały ukryty sens tekstu Janischa, ale również potrafiły o nim opowiadać. /.../ Nie miały wątpliwości, że w zderzeniu z przyrodą i siłami natury, człowiek nie posiada żadnej władzy. Może jedynie oglądać, podziwiać, zachwycać się lub złościć, ale nawet będąc królem, nie może niczego zmienić. Nie jest w stanie zapanować nad światem przyrody, który jest dużo silniejszy i zupełnie niezależny od człowieka. /.../ Z pewnością będzie to chwila refleksji nad otaczającym światem, zachwyt nad niezwykłą harmonią panującą w przyrodzie, a być może także moment uspokojenia i radość czerpana z natury, na którą w pośpiechu dnia codziennego nie zwraca się uwagi.”

Marta Łuczkowska
“Eksperyment w Teatrze Animacji”
Świat Kultury

 

“Spektakl Marcina Jarnuszkiewicza jest jak poezja: pod powierzchnią słów drzemie wiele znaczeń.  /.../ Król pewnego dnia wyrusza w świat i rozmawiając po drodze z drzewem, kotem, pszczołą z podróży wraca mądrzejszy. Bohaterowie Jarnuszkiewicza nie są natrętni, nie moralizują, a do widza nie krzyczą, lecz szepczą. /.../ Spektakl, tak jak opowieść Janischa, jest krótki, ale treściwy. Jego prawdy i sensy ukryte są w tym, co niedopowiedziane. Poetyckość kryje się w każdej warstwie: w słowie, w muzyce, ale też scenografii /.../ Spotkanie z "Całym królestwem króla" to ukłon w stronę prostych, trafnych rozwiązań. To nauka, jak wiele bogactw kryje w sobie każde królestwo i jak ważna jest harmonia. Dla dzieci to wszystko może oczywiste, ale dorosłemu przyda się powtórka z fundamentalnych prawd. Często bowiem zapominamy, że nie wszystko można ogarnąć rozumem - świat jest pełen niespodzianek, a wszystko ma swą drugą stronę.
- Myślałem, że duchy nie istnieją - mówi zdziwiony Król, kiedy spotyka ducha. - Myślałem, że królowie nie istnieją - odpowiada duch.”

Monika Nawrocka-Leśnik
“Wyszeptane prawdy”
kultura.poznan.pl

 

“Król, grany (lepiej może powiedzieć: celebrowany) przez Marcina Ryl-Krystianowskiego, przez niemal godzinę smakuje na scenie świat, dziwiąc się mu, gniewając się nań, usiłując go daremnie przekształcić, ucząc się go, błogosławiąc i przeklinając. I cały czas powoli, mozolnie godzi się z nim, akceptując w końcu swoje w nim istnienie. Powolność i nieśpieszność tego procesu sprzyja kontemplowaniu przez siedzących na widowni małych i dużych ludzi ciągu przepięknie skomponowanych obrazów. Opowiedziane zwięzłym, metaforycznym tekstem Janischa królewskie zmaganie się ze światem i ze swym własnym cieniem (gra go Marek A. Cyris) jest tu czytelną podnietą dla każdego z nas, by zastanowił się nad własnymi zmaganiami z samym sobą, a w szczególności nad własnym „rdzewieniem” i przemijaniem. Powoli przestawiamy się przy tym na odbiór czegoś, co nam się niejasno kojarzy z jakimś zapomnianym „czystym pięknem”, które zaoferowane jest nam tutaj /.../  w skondensowanej, intensywnej formie. Ta łagodnie nam narzucona, nieśpieszna kontemplacja, której /.../ z przyjemnością się poddajemy, nieco nas obezwładnia /.../dziwi ta nieoczekiwana fascynacja czymś, co na pierwszy rzut oka wydaje się nam ciut naiwne i niedzisiejsze. Ale działa! /.../ To odkrycie w sobie (chyba nieco wstydliwych?) pokładów dziecięcej wrażliwości, podatności na zachwyt nad /.../ niezrozumiałym, niezracjonalizowanym, niepodanym w jakiejś logicznej formie, która by się dała umysłowo ogarnąć i zwerbalizować /.../”

Juliusz Tyszka
“Zona”
teatralny.pl

 



„Elementarz” Teatr Nowy (Warszawa)

www.nowyteatr.org

dyrektor teatru: Karolina Ochab
dyrektor artystyczny: Krzysztof Warlikowski
autor: Marian Falski
reżyseria: Michał Zadara
scenografia: Robert Rumas
kostiumy: Arek Ślesiński
muzyka: Jan Duszyński
światło: Artur Sienicki
dramaturgia: Anna Czerniawska
obsada: Arkadiusz Brykalski, Joanna Drozda, Mateusz Łasowski, Barbara Wysocka oraz czasami, jak mają na to ochotę, ich dzieci

premiera 18 września 2014r.
dla widzów od  2 do 5 lat
czas trwania spektaklu: 30 min.

Spektakl wprowadza najmłodszych widzów w magiczny i fascynujący świat mowy i pisma, oswaja z literami i słowami, które przeistaczają się w drogowskazy, towarzyszące bohaterom we wspaniałej podróży. Przygoda zainspirowana “Elementarzem” Mariana Falskiego rozpoczyna się, jak to najczęściej bywa, gdy dziecko otwiera książkę - w dziecięcym pokoju… Ala zabiera ze sobą psa Asa i wyrusza w ciemną noc przez las do olbrzymiego miasta, a w końcu nawet w kosmos (nie boi się, jest raczej zaciekawiona, olśniona). Bo każde dziecko, jeśli tylko mu pozwolimy marzyć, dotrze bardzo daleko i zawędruje bardzo wysoko. Artyści wspólnie z młodymi widzami wybierają się w podróż w nieznane, jak dzieci, które pierwszy raz widzą kształt liter. Tu każde słowo może stać się początkiem nowego kosmosu. Na spektakl zapraszamy również dzieci najmłodsze, które nie ukończyły jeszcze 2 lat. 

 

Z recenzji prasowych:

“Choć znajdujemy się w niewielkim i niepozornym pokoju Ali, to tutaj kosmiczne uniwersum znajduje się na wyciągnięcie ręki, a kulę ziemską możemy z łatwością obrócić w dłoniach i dokładnie przyjrzeć się jej z każdej strony. Przygodę rozpoczynamy w domowym zaciszu, by podróż zakończyć w niezbadanych przestrzeniach rozgwieżdżonego kosmosu./.../ Świat teatralnej iluzji i ożywiona materia wkraczają w przestrzeń małych odbiorców, by ci, na własnej skórze, mogli doświadczyć prawdziwości scenicznych bohaterów. /.../ Barwna scenografia, odzwierciedlająca obrazki wzbogacające treść Elementarza, jakby wyjęta spod pędzla i farb ilustratora, zachwyca swą plastycznością i prostotą. W spektaklu Zadary zabawa łączy się z nauką, a ciekawość z przyjemnością oglądania kolorowej rzeczywistości zawieszonej między tekstem a obrazem. "Jeśli opowieść ma naprawdę przykuć uwagę dziecka, musi je zabawić i obudzić w nim ciekawość. Jeśli jednak ma wzbogacić jego życie, musi pobudzać wyobraźnię, pomóc dziecku w rozwijaniu inteligencji i porządkowaniu uczuć, musi mieć związek z jego lękami i dążeniami /.../". /.../ Spoglądając na twarze widzów, nie mam wątpliwości, że odkrywanie świata w teatrze (zwłaszcza tym, który oferuje precyzyjną, przemyślaną, ale nie pozbawioną spontaniczności interpretację tekstu), to emocjonujące przeżycie, które na długo zapada w pamięć. Przeżycie, które otwiera nas na zupełnie nowy wymiar rzeczywistości. Tej magicznej, która rodzi się na teatralnej scenie.”

Agnieszka Górnicka
"Magia Elementarza,
czyli Ala i jej świat"
Teatr dla Was

 

Fragmnent rozmowy z Michałem Zadarą, reżyserem:
“Dorota Wyżyńska: Ten powrót do "Elementarza" to jak powrót do miejsca z dzieciństwa?
Michał Zadara: I tak, i nie. "Elementarz" nigdy nie był odległy. Jest wznawiany, ciągle się go widzi na półkach. /.../ Wiele obecnych podręczników ulega komercyjnej kulturze. Czasami mam poczucie, że od razu się próbuje dzieciom coś "sprzedać", od razu liczy się na nich jako potencjalnych klientów całej serii. Poza tym współcześni autorzy za bardzo inspirują się kulturą masową. /.../ "Elementarz" Mariana Falskiego jest szlachetny, w dobrym guście. Ma niepowtarzalny styl. Jest poezją. Jak w japońskiej kulturze: maksimum treści przy minimalnej liczbie znaków. Tych kilka słów, czasem jedno proste zdanie, otwiera nam oczy na cały emocjonalny świat.
- To będzie pana pierwsze przedstawienie dla dzieci. Jaki teatr dla dzieci chciałby pan robić?
- /.../ Żeby dorośli, przychodząc do teatru, nie mieli poczucia, że są tu tylko po to, aby ich dziecko "uczestniczyło w kulturze". Żeby dla nich to też było zajmujące, ważne, wzruszające. To będzie spektakl o takich fundamentalnych sprawach jak dom, rodzina, noc. I o teatrze, o przyjemności przedstawiania. Przy czym warto zaznaczyć, że sięgamy do wydania z lat 50., tzw. zielonego elementarza, który jest nieco mroczniejszy od wcześniejszej wersji. Wydań było ponad dziesięć. Ten powojenny mrok był dla mnie silną inspiracją, pewnie dlatego sięgnąłem po tę książkę.”

Dorota Wyżyńska
"Powrót do "Elementarza"
Gazeta Wyborcza
zobacz fragment spektaklu zobacz fragment spektalu

 

 

 

 

„Gęś, Śmierć i Tulipan” Teatr Baj (Warszawa)

www.teatrbaj.waw.pl

dyrektor teatru: Ewa Piotrowska
zastępca dyrektora: Wojciech Kasiak
autor: Wolf Erlbruch
przekład: Łukasz Żebrowski
reżyseria i scenografia: Marcin Jarnuszkiewicz
muzyka: Mateusz Dębski
asystenci reżysera: Marta Mielcarek, Marcin Marcinowicz 
obsada: Elżbieta Bielińska, Małgorzata Suzuki, Robert Płuszka
 
premiera 12 października 2013r.
dla widzów od 10 lat
czas trwania spektaklu: 35 min. 

Pewnego dnia Gęś spotyka Śmierć. Nie… Pewnego dnia Gęś zauważa Śmierć, która przecież towarzyszyła jej od zawsze, od dnia narodzin. Jak teraz zmieni się jej świat? Czy życie ze Śmiercią u boku aż tak bardzo będzie różniło się od dotychczasowego? Reżyser Marcin Jarnuszkiewicz zainspirowany książką niemieckiego autora Wolfa Erlbrucha „Gęś, śmierć i tulipan”, przedstawia prostą historię spotkania Gęsi i Śmierci w niezwykle poetycki sposób. Muzyka i obrazy stają się ważniejsze niż słowa, które padają rzadko: najważniejsze wydarza się pomiędzy i ponad nimi. Ten spektakl jest zaproszeniem do wzruszeń i przemyśleń.
Nagroda: Dla Marcina Jarnuszkiewicza za inscenizację przedstawienia na  XXVII Międzynarodowym Festiwalu Teatralnym WALIZKA w Łomży III, nagroda IV Festiwalu Teatralna Karuzela w Łodzi  w 2014 za piękne obrazy, zatrzymany czas i filozoficzny przekaz docierający z równą siłą do  dzieci i dorosłych.

 

Z recenzji prasowych:   

“Trudno jest dobrać odpowiednie słowa, którymi dałoby się opisać i choć po części oddać atmosferę przedstawienia Gęś, Śmierć i Tulipan w reżyserii Marcina Jarnuszkiewicza w warszawskim Baju, jest to bowiem spektakl niebywale subtelny, wypełniony głęboką myślą filozoficzną i budowany na poetyckich obrazach, którym towarzyszą przepiękna, ilustracyjna muzyka oraz skromna i niezwykle precyzyjna animacja. Gęś, Śmierć i Tulipan to powiastka filozoficzna, która w sposób niezwykle dla naszej kultury przewrotny, ukazuje proces budowania relacji pomiędzy dwiema tytułowymi postaciami – Gęsią i Śmiercią. /.../  Towarzysz Podróży - gra rolę narratora, autora opisanej historii, a także pilnego obserwatora wydarzeń scenicznych. Za nim w pomniejszonym oknie sceny Widzowie oglądają historie rodzącej się pomiędzy Gęsią a Śmiercią specyficznej, bo pięknej i przerażającej zarazem, przyjaźni. Wspaniała, prosta animacja, dopełniona jedynie minimum niezbędnego tekstu, oraz przepiękną muzyką Mateusza Dębskiego, dają efekt niezapomniany. /.../ Jarnuszkiewicz przemawia do widzów poetyckimi obrazami, ale wykorzystuje w nich minimum efektów. /.../ Spektakl wzrusza prostotą i spokojem, oczarowuje kunsztem animacji i pomysłów inscenizacyjnych, a co najważniejsze, zmusza do refleksji nad kruchością i ulotnością życia. /.../ takiej propozycji (lalkowej!) w Warszawie jeszcze nie było. Niech zatem nie zraża widzów fakt, że spektakl jest grany w teatrze Baj, bo uniwersalizm przedstawienia i lalki są tylko pretekstem i świadomie wybraną formą, dzięki którym twórcy chcą przekazać odbiorcom prawdy o życiu i śmierci.”

Karol Suszczyński
“Piękno życia i śmierci”
Teatr dla Was

 

„Śmierć w przedstawieniu nie jest ukazana jako postać negatywna. Jest czymś naturalnym, jest częścią naszej codzienności, towarzyszy nam od dnia narodzin. Jej pojawienie się na scenie nie wzbudza w młodych widzach lęku. Z zaciekawieniem obserwują oni głęboką relację, która nawiązuje się między głównymi bohaterami. Dzieci są skoncentrowane, skupione zarówno podczas narracji, jak i podczas scen, którym towarzyszy tylko muzyka. Tempo spektaklu jest bardzo spokojne, co daje przestrzeń do przeżywania tego, co dzieje się na scenie. /…/ Dzieci w każdym wieku mogą mieć przecież styczność ze śmiercią bliskich osób, ukochanych zwierząt. Przedstawienie pomoże im zrozumieć to doświadczenie oraz swoje emocje z nim związane.”

Karolina Taranko
psychopedagog kreatywności
Mini-Kultura
zobacz fragment spektaklu zobacz fragment spektalu


„Iwona, księżniczka z Burbona” Teatr Powszechny (Warszawa)

www.powszechny.com

dyrektor naczelny teatru: Paweł Łysak 
zastępca dyrektora: Paweł Sztarbowski, Krzyszof Rudziński
autor: Magda Fertacz
reżyseria: Lena Frankiewicz
asystent reżysera: Jakub Olszak
muzyka: Marek Karolczyk, Kamil Pater
scenografia: Marcin Chlanda
kostiumy: Arek Ślesiński
asystent kostiumografa: Kornelia Dzikowska
układ ruchu: Izabela Chlewińska
projekcja video: Roman Przylipiak
obsada: Karolina Adamczyk, Eliza Borowska, Julia Wyszyńska, Jacek Beler, Michał Czachor, Piotr Ligienza, Michał Sitarski
gościnnie/dzieci: Emilia Kantecka, Maria Malesa, Karolina Szmytke, Barbara Przybylska, Kamila Tyborowska, Adam Gorzeliński, Igor Kacperski, Mateusz Kamiński, Bartłomiej Mika, Bartosz Stachowski, Iwo Wiciński

premiera 13 marca 2015
dla młodzieży od 14 lat
czas trwania spektaklu: 70 min.

“Iwona, księżniczka z Burbona” to propozycja Małej Sceny Teatru Powszechnego dla nastoletnich widzów. Tytuł nie przypadkowo przywodzi na myśl Gombrowiczowską “Iwonę, księżniczkę Burgunda”. Obie Iwony nie pasują do rzeczywistości. Odstają, demaskując stwarzane przez nas pozory, nasz fałsz. Iwona, choć księżniczka - nie jest ładna. Jest za to biedna. Jest więc inna. Inna od oczekiwanego przez wszystkich wizerunku księżniczki, ale też inna od tych wokół, ustawionych, zadbanych, zadowolonych z siebie. Ta konfrontacja biedy ze światem bogatych zmusza do zadania sobie pytania - kim tak na prawdę jesteśmy, gdyby zapomnieć o tym, co mamy, lub czego nie mamy? A gdyby tak na moment wyjść ze swych ról, gdyby na moment opadły maski? Spektakl realizowany jest w nowatorskiej formule i przeznaczony specjalnie dla widzów od 14. roku życia, dla których nadal niewiele jest propozycji w repertuarach polskich teatrów. Bezpośrednio po spektaklu młodzież będzie miała okazję uczestniczenia w zajęciach edukacyjnych, które dotyczą podjętej w sztuce problematyki wykluczenia społecznego.

 

Z recenzji prasowych:

““Iwona, księżniczka z Burbona" to dziwna love story między bardzo bogatym chłopcem, a bardzo biedną dziewczyną, którą ten pierwszy przyprowadza do domu. Nie wiadomo, czy bardziej dla okrutnego żartu, czy coś do niej czując. Podobnie jak u Gombrowicza Iwona wywołuje agresję współczesnego "dworu" /.../ Złoty chłopiec, gdy zejdzie z wyobrażonego rumaka, napotka to, co zdaniem twórców sięga poza horyzont wyobraźni warszawskich nastolatków z dobrych rodzin i ich rodziców - ubóstwo, homoseksualizm, molestowanie seksualne, pokazane w sposób tyleż subtelny, co niepozostawiający najmniejszych wątpliwości. O tych problemach opowiadają kolejne dzieci. Pojawiają się bardziej jako widma niż pełnoprawne postacie ze swoimi historiami. W tych rolach Frankiewicz obsadziła nastoletnich naturszczyków, którzy świetnie sobie poradzili, bez kompleksów partnerując aktorom. Wszystko jest tu okrutne i okrutnie przerysowane. /.../ "Iwona, księżniczka z Burbona" to wycieczka do krainy szkolnej brutalności, upokorzeń wprost z klasy trafiających na YouTube, świata estetycznej pogardy i internetowej beki. /.../ Tekst, pełen prześmiewczych monologów, inwersji i powtórzeń /.../ Takich prób dotarcia do gimnazjalistów jest ciągle za mało. Ta akurat próba jest wyjątkowo odważna. A stawka "Iwony..." jest w końcu wysoka: stworzenie teatru dla najbardziej wymagającej publiczności.”

Witold Mrozek
"O biedzie dla gimbazy"
Gazeta Wyborcza

Fragment rozmowy z Elizą Borowską, aktorką grającą w “Iwonie…”
O czym trzeba pamiętać, pracując dla młodej publiczności?
- Nastolatek w teatrze chce być traktowany jak poważny, dorosły człowiek. Nasze przedstawienie mocno określa przestrzeń, bo nie ma podziału na widownię i scenę - publiczność siedzi na skrzynkach, buja się na huśtawkach, scena jest pośrodku, ale gramy też pomiędzy widzami. Chwilami spektakl przyjmuje formę koncertu. Biorą w nim udział też dzieci, które dzielą się swoimi przemyśleniami, wnoszą dużo potrzebnego chaosu, energii, uczymy się od nich, żeby nie moralizować, tylko próbować otworzyć drogę do rozmowy.
Na czym u was polega wykluczenie Iwony?
- Chcemy rozmawiać na temat biedy, statusu społecznego, różnic. Myślę, że nastolatki niechętnie się nad tym zastanawiają. Każdy lubi być akceptowany, tym bardziej młody człowiek. Gram postać matki, która ma wiele podobieństw do gombrowiczowskiej Małgorzaty. W jej mniemaniu w dobrym tonie jest pochylić się nad biedotą, bo wtedy również jej pozycja wzrośnie /.../. A z drugiej strony nie może nawiązać relacji z synem, nie umie okazywać najprostszych uczuć, jest zapatrzona w siebie.

Izabela Szymańska
"Znaleźć zapach postaci"
Gazeta Wyborcza
zobacz fragment spektaklu zobacz fragment spektalu


„Jak zostałam wiedźmą” Teatr Studio (Warszawa)

www.teatrstudio.pl

dyrektor teatru: Roman Osadnik
dyrektor artystyczny: Agnieszka Glińska
autor: Dorota Masłowska
reżyseria: Agnieszka Glińska
scenografia: Agnieszka Zawadowska
muzyka: Wojciech Waglewski
światło: Dariusz Zabiegałowski
projekcje: Antonina Benedek, Franek Przybylski, Jan Miklaszewski
choreografia: Weronika Pelczyńska
efekty specjalne: Wojciech Rotowski
kaskader: Tomasz Krzemieniecki
obsada: Monika Krzywkowska, Dorota Landowska, Monika Obara, Dominika Ostałowska, Kinga Preis, Marcin Bosak, Marcin Januszkiewicz, Modest Ruciński, Łukasz Simlat, Paweł Wawrzecki, Mirosław Zbrojewicz

premiera 28 maja 2014r.
dla widzów od 6 lat
czas trwania spektaklu: 80 min.

Co się dzieje w wyobraźni małej dziewczynki, kiedy nie może zasnąć? W jej pokoju pojawia się głodna wiedźma, która przemierza świat w poszukiwaniu niegrzecznych dzieci, by ugotować z nich zupę. Ta dziewczynka jest zbyt grzeczna, by wejść w skład dania - dzieci grzeczne, jak wiadomo, są trujące! Ale dlaczego ta mała nie miałaby pomóc wiedźmie w znalezieniu jakiegoś łobuza, choćby na widowni? We śnie, w teatrze i naszej przesiąkniętej konsumpcjonizmem rzeczywistości rozpoczynają się wspólne tarapaty, czary i magiczne zaklęcia. Pojawia się cały kalejdoskop bohaterów: sępy, konkurencyjna wiedźma i  ożywiony czarodziejsko konik z drewna. Sztuka Doroty Masłowskiej to bajka pełna współczesnych znaczeń, bez ogródek punktująca nasz skomercjalizowany świat, który sami sobie urządziliśmy. Znajdziemy tu też metaforyczną opowieść o szczególnej więzi pomiędzy matką a córką.

 

Z recenzji prasowych:

"Jak zostałam wiedźmą" w Teatrze Studio to prezent dla widzów ceniących absurd i makabryczną groteskę. Idealnie mieści je w sobie wspaniała rola Kingi Preis. /.../ Jest to zapewne najlepsze przedstawienie Glińskiej, od kiedy objęła dyrekcję Teatru Studio. W wielu momentach błyskotliwie zabawne (te wszystkie quasi-reklamowe wstawki o Bachorołapie!), gdy trzeba ironiczne, lekkie, a niepozbawione goryczy. Wiedźma w brawurowym wykonaniu Kingi Preis ma w sobie coś z Masłowskiej, z jej prześmiewczym, ale i pełnym krytycyzmu stosunkiem do tego wszystkiego, co widzimy z okien i na szklanym ekranie. Rola Preis jest zresztą wydarzeniem wieczoru, bo wybitna aktorka daje tu fantastyczne połączenie komediowej, a czasem wręcz farsowej formy z tak zwanym głębszym znaczeniem. Wiedźma Preis w swojej odysei po świecie bliska jest bohaterom "dorosłej" twórczości Masłowskiej. Chodzą po świecie, szukają sensu i /.../ odnaleźć go nie mogą. Przedstawienie nie tylko świetną rolą Kingi Preis stoi. Aktorzy Studia z rozkoszą bawią się swoimi postaciami i ta przyjemność udziela się publiczności. /.../ Teatr Studio uczciwie anonsuje - rzecz dla dzieci w wieku szkolnym, ale i one mogą mieć kłopot z odnalezieniem się w gąszczu skojarzeń, językowych gier i ścinków z medialnej papki, które budują utwór Masłowskiej. Zgódźmy się na formułę: rzecz nie dla każdego.”

Jacek Wakar, Polskie Radio
"Wiedźma Preis rządzi!"
Dziennik Gazeta Prawna

 

Rozkręca się powoli, ale kiedy już ruszy, teatralna baśnio-ballada Masłowskiej i Glińskiej porywa i dzieci i dorosłych. Akcja dzieje się równocześnie we śnie, w teatrze i w rzeczywistości do złudzenia przypominającej naszą. Dorośli marzą tu o mieszkaniu w"pałacach z Castoramy", pracują w korporacjach o nazwach "Więcej więcej&więcej", śnią o "więcej i więcej" i zamartwiają się, że mają "mniej i mniej". Miłość dzieci kupują, płacąc lalkami Monster High i paczkami chipsów. W takim świecie pojawia się wygłodzona Wiedźma (Kinga Preis) polująca na pożywne dziecko. Gdy spotyka samotną, zbyt grzeczną, czyli trującą, dziewczynkę (Dominika Ostałowska), za pomocą eliksiru zmusza ją do wyprawy na widownię po rozpuszczonego bachora (denerwująco przekonujący Łukasz Simlat). W drodze towarzyszyć jej będzie bujany konik, pojawi się Żuleria von Mocz - akwizytorka kosmetyków dla wiedźm, postój wypadnie na stacji benzynowej, a cisza bywa taka, że słychać, jak "obracają się parówki na hot dogi". Opowieść co rusz przerywają reklamy bachorołapu, kolejne etapy podroży relacjonują telewizyjne prezenterki, pojawiają się cukierkowe jak reklamy dla dzieci animacje. I tylko muzyka - rockowa, mocna, grana na żywo przez Voo Voo - wybija z tego reklamowo-konsumpcyjnego świata, jaki zafundowaliśmy sobie i kolejnym pokoleniom. Masłowska każdy fragment pierwszej w swojej karierze baśni konsultowała ze swoją dziewięcioletnią córką i pewnie także dzięki temu dziecięcy widzowie bez kłopotów odnajdują w spektaklu cząstki swojego świata, bawią ich językowe twory autorki, nie odstrasza ironia.”

Aneta Kyzioł
"Antykonsumpcyjna baśń Masłowskiej"
Polityka
zobacz fragment spektaklu zobacz fragment spektalu


„Król Maciuś I” Teatr Figur Kraków (Kraków)

www.teatrfigur.pl

dyrektor teatru: Dagmara Żabska
autor: Janusz Korczak
adaptacja: Marta Hankus    
reżyseria: Dagmara Żabska  
scenografia: Edyta Stajniak, Agnieszka Polańska, Piotr Idziak
muzyka: Tomasz Krzyżanowski
światło i dźwięk: Murat Kornaev
konsultacje animacyjne: Agnieszka Makowska    
obsada: Dominika Byrska, Mateusz Wróbel, Tadeusz Dylawerski, Marta Hankus          

premiera 28 listopada 2014r.
spektakl dla widzów od 7 do 10 lat
czas trwania spektaklu: 55 min.

Odpowiedzialność - nie tylko za siebie, mierzenie się ze światem, umiejętność zniesienia porażki, to dziś niemodne tematy. “Król Maciuś I” jest pretekstem, by opowiedzieć o skomplikowanym świecie wielu znaczeń, kontekstów i płaszczyzn. To świat tak niejednorodny, że nawet dorosłym trudno jest się tu odnaleźć. Dlatego podejmują złe decyzje i ponoszą tego konsekwencje. Historia Maciusia dotyka dwóch ważnych tematów – dorosłości i kondycji współczesnej trudnej rzeczywistości. Dojrzewanie, siłowanie się ze swymi słabościami, pogoń za marzeniami i smak porażki, to wszystko czeka na tych, którzy powoli wkraczają w dorosłość. Sprawdzamy, co będzie, jeśli w tym świecie, w którym obowiązuje terror uśmiechu i przymus sukcesu, wszystko NIE będzie dobrze? Co będzie, jeśli popełnimy błąd? A co, jeśli przegramy?

 

Z recenzji prasowych:

“Król Maciuś Pierwszy, tak jak Harry Potter, ma charyzmę zamiast rodziców. Obie historie są o tym, jak być sierotą i nie być ofiarą, o tym, że trudniejsze dzieciństwo nie jest jakieś z automatu gorsze. Opieka rodziców to nasz przyrodzony pakiet, ale istnieją też, na wszelki wypadek, dary nadprzyrodzone. Na przykład „iskra Boża” i inne dodatkowe punkty mocy, a nawet bez tego — gdy się mimo wszystko czuje, że się jest kochanym, taka bazowa poezja, która pomaga oddychać. Teatr Figur Kraków przetworzył „Maciusia” Korczaka w przedstawienie cieni, nakokszone za ministerialny zastrzyk „Klasyka Żywa”. Dizajn jest szałowy, bo raczej „nieładny”: pokrzywione wnętrza i pogięte lalki. Pamiętali po prostu, że dzieci się nudzą w Ikei, bo jeszcze nie są lemingami. Scenariusz poczciwy, trochę śmieszny, trochę nieśmieszny: dzieci kupiły pokazowe lekcje plucia, a rodzice aluzyjki do newsów ze wschodu. Jedną z postaci była „ministra edukacji”. /.../ Chwytałem wszystkie odcienie tytułowego imienia, było słodkie „Maciusiu”, było „Królu”, aż wreszcie bohater postanowił zostać trepem i powiedział o sobie „Maciek” — no i to musiał być koniec. /.../ Ponoć którejś lalce coś odpadło, ale nikt nie pomyślał, że tak miało nie być — albo spektakl jest tak żaden, że żadna różnica, albo jest tak boski, że „tak być musiało”! /.../

Maciej Stroiński
“Rzut Maciusiem na płachtę” e-teatr.pl

 

“Przygotować dziecko nie tylko na sukces, ale i na porażkę – to jeden z kluczowych przekazów “Króla Maciusia I” /.../.  Liryczny spektakl Teatru Figur realizowany w technice teatru cieni /.../ opowiada historię chłopca, który po stracie Ojca-Króla, sam musi zacząć władać swoim królestwem. Nie jest to jednak bajkowa rzeczywistość, a świat, w którym pojawiają się również ludzie mu nieżyczliwi. Maciuś, pełen dobrych intencji /.../ przyczynia się do zwiększenia chaosu w państwie i doprowadza do własnej detronizacji. Jednak cała ta historia, opowiedziana z charakterystyczną, korczakowską akceptacją dla dziecięcych błędów służy temu, by przygotować młodego odbiorcę na ewentualne niepowodzenia w życiu. Opowiada scenariusz zdarzeń, które choć może nie kończą się bajkowym happy endem, to pełne są optymizmu i nadziei. Porażki uczą i pozwalają dziecku dojrzewać i właśnie ten proces dojrzewania przykuł uwagę artystów Teatru Figur, stając się kluczowym wątkiem w przedstawieniu. /.../

Dagmara Żabska, reżyser przedstawienia:
Spektakl został zrealizowany w technice teatru cieni, w planie lalkowym. Technika cieni umożliwia również budowanie plastycznego pejzażu wewnętrznego bohatera, jego marzeń i lęków oraz szybkiej konfrontacji z rzeczywistością wyobrażeń na temat własnego sukcesu.
Świat przedstawiony w spektaklu jest przefiltrowany przez perspektywę bohatera – jego uczucia, zagubienie, potrzebę działania i niepowodzenia. Zjawisko to znajduje swoje odzwierciedlenie w tym, jak artyści operują kolorem, formą lalek, scenografią oraz animacją światła. Sceny, w których mały król jest otoczony przez nieżyczliwych mu ministrów, w których zmaga się z biurokracją i legislacją, zostały utrzymane w czerni i bieli; natomiast sceny, w których Król Maciuś snuje marzenia, znajduje rozwiązania i wprowadza reformy – stopniowo nabierają kolorów, stają się bardziej miękkie i radosne.”                                                                                                              
“Król Maciuś Pierwszy:
niepowodzenia, które uczą”

o.pl Polski Portal Kultury
zobacz fragment spektaklu zobacz fragment spektalu

„The HIDEOUT / Kryjówka"Centrum Kultury w Lublinie / neTTheatre - Teatr w Sieci Powiązań (Lublin)

www.nettheatre.com.pl

dyrektor Centrum Kultury w Lublinie: Aleksander Szpecht
autor: Patrycja Dołowy
dyrektor teatru: Paweł Passini
koordynator pracy artystycznej: Łukasz Wójtowicz
scenografia: Zuzanna Srebrna         
oprawa muzyczna: Paweł Passini / Daniel Moński / Joanna Kaczmarek
kostiumy: El Bruzda
światło: Marcin „Kabat” Kowalczuk
wizualizacje: Maria Porzyc  
obsada: Patrycja Dołowy, Katarzyna Tadeusz, Judyta Turan, Beata Passini, Joanna Kaczmarek, Daniel Moński, Maria Porzyc, Paweł Passini

premiera 20 sierpnia 2014r.
dla widzów od 15 roku życia
czas trwania spektaklu: 90-120 min. (forma otwarta)

By zanurzyć się w opowieści, widzowie wejdą do Kryjówki. Zaprowadzi ich tam słyszana zza ściany muzyka i przejście przez szafę. To będzie scena - pracownia. Pracownia pamięci. Apolonia "Zofia" przechodząca przez sądy na Lesznie z getta na aryjską stronę wprost do mieszkania Solskiej. Dziewczęta rozwożące wełnę z kryjówki do żon oficerów i do leżącej w suterenie na Bielanach jasnowidzącej Anieli Anyżko. A w innym czasie, bliższym - Patrycja Dołowy zakopująca "Widoczki" w różnych punktach na terenie byłego getta. I Paweł Passini szukający peryferii teatru centrum Warszawy. Postacią, która spaja te historie jest Irena Solska, wielka muza artystów Młodej Polski, wybitna przedwojenna aktorka scen polskich, która w czasie II wojny światowej uratowała z getta i przechowała po aryjskiej stronie wielu Żydów. Jedną z uratowanych była ciotka reżysera Apolonia Starzec.

Reżyser spektaklu Paweł Passini:
"The HIDEOUT / Kryjówka" to historia osobista, spektakl, który podróżuje, pracownia pamięci, spotkanie. Aby ujawnić kryjówkę, należy do niej wejść, do wewnątrz, i wtedy znajdujemy się blisko. A z nami plątanina włóczki oraz: Irena Solska - wielka polska aktorka ukrywająca małe żydowskie dziewczyny. Aniela Anyżko - ciemnowłosa jasnowidząca, Apolonia - Zosia, która przykładając język do oszronionej ściany piekarni, by wreszcie na nim, już odmrożonym i spuchniętym poczuć choć przez chwilę smak chleba, jeszcze nie wie, że po latach będzie oprowadzać hollywoodzkiego reżysera po trasie swojej ucieczki z getta. I mały powstaniec, albo granatowy policjant, albo poeta, albo dziad. Zaczynasz ciągnąć za sznurek i wszystko się odsłania: antypomnik, teatrzyk, widoczek. I historie tych, którzy jednak wyszli z szafy. Teraz jest to możliwe, jeszcze tylko przez chwilę, więc… hide-out-coming-out Zosiu, Małgosiu! Stoisz w kącie, pod dywan jest zamiecione, w szafie trup, na strychu straszy, podłoga skrzypi, nie wraca się tą samą drogą - nie wiesz tego. Czas przestać się bać pająków, Ariadno.

 

Z recenzji prasowych:

“Passini wspólnie z Patrycją Dołowy i czwórką młodych aktorek próbują zrekonstruować to, co mogło się dziać w takich kryjówkach. Jak płynął tam czas? O czym rozmawiano, co myślano? I rozkładają bezradnie ręce. Dołowy mówi wprost: „Działo się nic”. W relacjach Ocalonych akcentowane są tylko zejścia do kryjówki, a potem dopiero wyjścia. W środku jest dziura, pustka, ciemność, straszliwe zero. Jakby czas stanął. Ludzie nie mówią, ale szepczą, nawet w myślach, potem nawet tych myśli nie słychaś. Zostaje tylko trwanie.”

Łukasz Drewniak
teatralny.pl

 

“Nie wprost tkana to opowieść, pognieciona, poszarpana, dziwna, mało konkretna, meliczna. Wprowadza reżyser różne postaci z szafy, z ukrycia. Wychodzą z kątów, w spazmie leku, lub w powolnej narracji, szeptem, lub krzykiem snują swoja opowieść, jak tkane są nici, którymi są oplątane.”

Bartłomiej Miernik
miernikteatru.blogspot.com

 

“Widz dostaje elementy do samodzielnego montażu: są relacje tych, którym udało się wyjść z szafy, są ci, którzy, choć już na powierzchni, ciągle odgrywają własną psychodramę. Jest ekran, a na nim przekreślone domy. Tony perkusji rozchodzą się w zadymionym powietrzu kolistymi kręgami.”

Agnieszka Pisz
teatralia.com

 

“Zamykając widzów w przestrzeni „pułapki”, twórcy przedstawienia pozwolili nam odczuć atmosferę izolacji. Owego półistnienia, martwoty za życia. Ta teatralna próba daje nam – choćby tylko chwilową – łączność z tymi, którym owa przymusowa izolacja na zawsze wgryzła się w psychikę, prowadząc do wewnętrznego „ukrywania się” także po wojnie – niezależnie od siły antysemickich nastawień otoczenia. Izolacja od świata, nawet jeśli była jedynym możliwym ratunkiem, na zawsze uczyniła ich psychikę mrocznym schowkiem pamięci. Stworzyła z nich ludzi o niepełnej tożsamości.”

Magdalena Jankowska
teatralny.pl
zobacz fragment spektaklu zobacz fragment spektalu


„Kto z was chciałby rozweselić pechowego nosorożca” Teatr Rampa (Warszawa)

www.teatr-rampa.pl

dyrektor naczelny teatru: Witold Olejarz  
autor: Leszek Kołakowski
reżyseria, adaptacja, teksty piosenek: Cezary Domagała
scenografia: Bartosz Skoczkowski
kostiumy: Barbara Malinka
muzyka, kierownictwo muzyczne: Krystyna Kwiatkowska
aranżacje: Daniel Jabłoński
reżyseria światła: Katarzyna Łuszczyk
ruch sceniczny: Katarzyna Kostrzewa
obsada: Dorota Osińska, Julian Mere, Robert Tondera
oprawa graficzna projektu: Filip Domagała

premiera 7 grudnia 2014r.
dla widzów od 3 lat
czas trwania spektaklu: 60 min.

Każdy z nas miewa pecha. Ale żeby aż tak? Nosorożec - bohater interaktywnego spektaklu dla najmłodszych widzów “Kto chciałby rozweselić pechowego nosorożca”, ten sam z resztą, co bohater książki wybitnego myśliciela i filozofa Leszka Kołakowskiego, zamartwia się, bo nie umie… latać. Nie lubi siebie takiego, jakim jest, chciałby być inny. Czy to nie trochę, jak w życiu, gdzie tęsknimy do niemożliwego, nie potrafiąc cieszyć się z tego, co w zasięgu ręki? A może trzeba właśnie wbrew rozsądkowi sięgać do najwymyślniejszych marzeń i robić wszystko, by się spełniały... Prosta historia o akceptacji siebie, przekraczaniu własnych ograniczeń i pokonywaniu lęków. Nosorożec na szczęście ma oparcie - wróbla, który za wszelką ceną próbuje pomóc przyjacielowi w spełnieniu pragnienia. Czy to się uda? Sprawdźcie sami!

 

Z recenzji prasowych....

“Miałam wielką ochotę wejść na scenę i posiedzieć sobie na jednej ze skrzynek wśród chmurek i drutów. A przepiękna gra świateł, która zmieniała scenę raz w pustynię, raz w morze, sprawiła, że wszyscy czuliśmy się tak, jakbyśmy rzeczywiście tam, na tej suchej, gorącej pustyni i na tym zimnym, rozszalałym morzu, byli. Aktorzy sami zmieniali scenografię – transformacja wózka z warzywami w samolot lub wspomniane już morze ze wzburzonymi falami – genialna!

Warto jeszcze wspomnieć o tym, że już od pierwszych sekund, spektakl wciąga dzieci i dorosłych do wspólnej zabawy. Interakcja z tak młodymi widzami często wymyka się spod kontroli, ale dzięki temu jest jeszcze ciekawiej i jeszcze śmieszniej. Brawurowo wykonane piosenki (słowa autorstwa reżysera, muzyka Krystyny Kwiatkowskiej) zachwycają, pozostają w pamięci na długo. Jak dobrze, że można kupić płytę po spektaklu! Całość trwa niecałą godzinę, bez przerwy. Szkoda, że nie dłużej, bo przy tak wyśmienitej zabawie, nikt by się szybko nie znudził. Na scenie dzieje się bardzo dużo, muzyka jest fantastyczna, trafione teksty piosenek, aktorzy genialni, historia ciekawa i pouczająca. Jednym słowem – rewelacja. Dla każdego, od lat 3 do 103! Gratulacje dla twórców spektaklu.”

Magda Kurowska
czasdzieci.pl

 

“Wybitny polski filozof profesor Leszek Kołakowski w 1966 roku napisał książeczkę dla swojej córki. Opowiadanie o pechowym nosorożcu. Jednakże czujna, ówczesna cenzura naszej PRL-owskiej rzeczywistości, nie dopuściła do tego, by utwór, który groził tak złowrogimi skutkami dla całej ludzkości, został ogłoszony. Skonfiskowany tekst leżał więc gdzieś w archiwum. Dopiero po wielu latach, już w nowej rzeczywistości ustrojowej naszego kraju, został wydrukowany w normalnym obiegu dzięki wydawnictwu „Muchomor”. Swoje przemyślenia profesor Kołakowski zawarł w prostej, uniwersalnej historii, którą wiernie przeniósł na scenę Cezary Domagała, dopisując teksty piosenek z muzyką Krystyny Kwiatkowskiej. Gra aktorów oraz dowcipne piosenki wprowadzają nastrój radosnej zabawy, do której niewątpliwie zostaną wciągnięci widzowie.”

Teatr dla Was
zobacz fragment spektaklu zobacz fragment spektalu


„Plastusiowy pamiętnik” Teatr Polski (Bydgoszcz)

www.teatrpolski.pl

dyrektor teatru: Paweł Wodziński
autor: Maria Kownacka
reżyseria: Lena Frankiewicz
scenografia i kostiumy: Melania Muras
asystentka scenografa: Marta Sidrów
muzyka: Marek Napiórkowski
animacje: Natalia Bucior
obsada: Magdalena Łaska, Alicja Mozga/Małgorzata Trofimiuk, Artur Krajewski, Jakub Ulewicz, ze specjalnym udziałem Karoliny Adamczyk jako Zosi (materiał video)
konsultant dziecięcy: Mikołaj Frankiewicz
 
premiera 14 luty 2014r.
dla widzów od 5 lat
czas trwania spektaklu: 105 min. /z przerwą/                                              

Mimo że pierwszy odcinek  „Plastusiowego  pamiętnika"  Marii Kownackiej ukazał się w 1931 roku, okazuje się, że przygody ludzika z plasteliny mogą fascynować jeszcze nasze dzieci. Zapraszamy szczególnie tych, którzy sądzą, że pozostający w konwencji sprzed osiemdziesięciu lat spektakl nie jest dziś w stanie zachwycić i nie wciągnie młodych widzów bez reszty… Ten spektakl, choć oderwany od dzisiejszej rzeczywistości, wcale nie trąci myszką, ten spektakl wcale nie jest niezrozumiały... Urokliwy, trochę nieporadny, lekko zagubiony marzyciel, uosobienie optymizmu i pozytywnego myślenia - Plastuś w zestawieniu z piórnikowymi współlokatorami, czyli całą plejadą nietuzinkowych osobowości, to gwarancja dobrej zabawy, humoru i zaskakujących suspensów. Mądra bajka o tym, co wydarzyło się w piórniku i o... prawdziwej przyjaźni.

 

Z recenzji prasowych:

Prawie cała scena to blat szkolnej ławki. Z boku otwór na kałamarz. Pośrodku dominuje wielki drewniany piórnik, z którego bardzo powoli, snując już swoją opowieść, wyłania się Plastuś. Urokliwy, rozkosznie nieporadny, przypomina małe dziecko. Jego wychodzenie z przegródki piórnika kojarzy się z narodzinami, stawianiem pierwszych kroków. Magdalena Łaska tworzy niewiarygodną wręcz kreację plastelinowego stworka. Mimiką, sposobem poruszania już od pierwszych scen porywa młodą publiczność. /.../ Ale Łaska znakomicie gra także Tosię. Kiedy Plastuś opowiada o dziewczynce, na ekranie pojawia się jej twarz mimiką komentująca narrację. /.../ Jednak i na tym nie koniec festiwalu możliwości aktorki w tym spektaklu. Pod koniec przedstawienia, kiedy miniaturka Plastusia wpada w ręce Łobuza Witka, Łaska staje też na scenie jako Tosia. I jest tak cudownie liryczna, że urokowi jej ulega nie tylko Witek. Cała widownia ma łzy wzruszenia w oczach. Wspaniałego aktorstwa jest w tym spektaklu więcej. /.../ Znakomicie współistnieje ze scenicznym dzianiem muzyka Marka Napiórkowskiego. Dźwięki klarnetu zdają się wywoływać zdarzenia, animować cały ów bajkowy świat, a slaping na kontrabasie wyznacza im rytm. /.../ Ważnym elementem tego przedstawienia są ciekawe, twórczo angażujące dzieci interakcje z publicznością. Aktorzy znakomicie radzą sobie z koniecznymi w takich sytuacjach improwizacjami. Między sceną a widownią wytwarza się osobliwa więź. /.../”

Anita Nowak
“Plastuś zniewala urokiem”
Teatr dla Was

 

“Z perspektywy współczesnych opowieści dla dzieci (a najczęściej są one wielowątkowymi, postmodernistycznymi, przygodowo-sensacyjno-fantastycznymi historiami, które zaczynają się obowiązkowo od trzęsienia ziemi, a później napięcie tylko rośnie) piórnik Plastusia obrastają pajęczyny nudy. Jak w takim razie doszło do tego, że w przeciągu półtorej godziny fajtłapowaty Plastuś i jego przyjaciele zdobywają serca widzów? /.../ Oglądając przygody Plastusia, widać, że twórcy spektaklu, z reżyserką Leną Frankiewicz na czele, uwierzyli, iż napisana ponad osiemdziesiąt lat temu historia obroni się sama, /.../ że będzie dla współczesnego młodego widza nie tylko zrozumiała, ale i atrakcyjna. /.../ Magdalena Łaska, która gra rolę tytułową, przez cały spektakl pracuje systematycznie nad zdobyciem bezgranicznego uwielbienia dziecięcej widowni. /.../  Twórcy Plastusiowego pamiętnika dobrze wiedzą, że aby zaintrygować najmłodszego widza, trzeba się naprawdę mocno postarać… /.../ Atak kleksów z kałamarza, nowa kumpela Tosi czy poczynania klasowych łobuzów –– cóż, pewnie nie brzmi to zbyt porywająco, jednak  w spektaklu Frankiewicz zyskuje naprawdę ciekawą i wciągającą wykładnię. /.../ mało efektowne przygody Plastusia zyskały nowe, ekscytujące życie dzięki naprawdę wyśmienitej grze bydgoskiego zespołu. Dzięki niej ekipa retro w postaci Plastusia, grubej Gumki Myszki, Ołówka, Scyzoryka czy Pióra jest drużyną w swej istocie bardzo zróżnicowaną, każdy z bohaterów stanowi oryginalny, a przede wszystkim inny od pozostałych charakter. /.../”

Anna Jazgarska,
“Wszędzie dobrze, ale we
własnym piórniku najlepiej” 
teatralny.pl

 

„Podróż” Teatr Lalki i Ludzie (Supraśl)

www.teatrlalkiiludzie.com

dyrektor teatru: Krzysztof Zemło
autor: Krzysztof Zemło
reżyseria: Krzysztof Zemło
scenografia: Ewa Agnieszka Zemło
muzyka: Jan Mlejnek
obsada: Eliza Mieleszkiewicz, Ewa Agnieszka Zemło, Jan Mlejnek

premiera 26 marca 2014r.
dla widzów od 12 lat
czas trwania spektaklu: 50 min.

Malarz, muzyk i aktor tworzą opowieść, której głównym tematem jest - pokazane z charakterystyczną dla lalkarstwa lekkością i dystansem przemijanie. Forma działań oscyluje między performance plastycznym, koncertem muzycznym i spektaklem teatralnym. Widowisko składa się z cyklu ruchomych, realizowanych w różnych technikach cieniowych obrazów. Każdy z nich w odmienny sposób odnosi się do tematu „podróży”. W obrazach „Piechur” i „Wioślarz” poznajemy różne typy ludzkie i ich sposoby na podróżowanie. W„Kołysance” matka odbywa podróż w czasie i wyobraża sobie, co może przynieść kołysanemu dziecku przyszłość. „Myśl” pokazuje nam podróż rozumianą jako proces. „Biegacz” jest opowieścią o okrucieństwie losu. „Ślad” - pytaniem – co po sobie pozostawimy...
Spektakl otrzymał nagrodę „Stówka za puentę” na Festiwalu „Lalka też człowiek 2014” w Warszawie.

 

Z recenzji prasowych:

“Podróż /.../ to efekt pracy aktora, malarza i muzyka. Pokazuje różnorodność technik „malowania” cieniowego obrazu, a także przenikanie i współdziałanie sztuk. Zmniejsza dystans między widzami a twórcami, podkreślając warsztatową swobodę działań – nie opowiada jednak spójnej historii, a operuje często abstrakcyjnymi ilustracjami szeroko pojmowanej podróży. Widzowie są oddzieleni od twórców jedynie ramą z jasnym ekranem. Cieniowe obrazy wyświetlane na kawałku płótna, /.../ tworzone są na oczach publiczności. Rekwizyty wykorzystane do stworzenia iluzji/.../ potem stają z boku, zdradzając tajemnice. Ruchome animacje prezentowane są w formie przypominającej krótkie filmiki. Każda z nich została wykonana w innej technice /.../ Wciąż powtarza się animacja – drobny człowieczek, przypominający wyciętego z papieru uczestnika dziecięcych zabaw, spada z wysokiego wieżowca. Można odnieść wrażenie, że kolejne rozdziały to obrazy przelatujące mu przez umysł tuż przed śmiercią. Muzyka odgrywana na żywo i przetwarzana przez sprzęt elektroniczny to element nadający tempo scenom i uzależniający od siebie kolejne epizody. /.../ Epizody opierają się zwykle na krótkich historyjkach z nieoczekiwanym zakończeniem. /.../ Przez cały spektakl akcentowane jest przemijanie /.../ Podkreślana droga, podróż człowieka, niestałość życia i upływ czasu są traktowane na przemian nieco autoironicznie i poważniej, bardziej metaforycznie, jednak całość zamyka się w luźnej „wariacji na temat” – o prostej symbolice, opartej przede wszystkim na walorach wizualnych.”

Anna Bajek
“Falowanie i spadanie”
Teatralia Warszawa
zobacz fragment spektaklu zobacz fragment spektalu

„SAM, czyli przygotowanie do życia w rodzinie” Wrocławski Teatr Lalek (Wrocław)

www.teatrlalek.wroclaw.pl

dyrektor naczelny teatru: Janusz Jasiński
dyrektor artystyczny: Jakub Krofta
autor: Maria Wojtyszko
scenografia: Anna Chadaj
muzyka: Grzegorz Mazoń
obsada: Kamila Chruściel, Agata Kucińska, Marta Kwiek, Patrycja Łacina-Miarka, Grzegorz Mazoń, Radosław Kasiukiewicz, Marek Koziarczyk, Konrad Kujawski
 
premiera 8 marca 2014
dla widzów od 13 lat
czas trwania spektaklu: 80 min.
 
Trzynastoletni Samuel z rezerwą do sportu i zamiłowaniem do elektrycznego pianina, to klasyczny outsider. Szkolni koledzy lekceważą go, dziewczyny ignorują. Ten pozornie schematyczny obraz szybko się komplikuje. Zgodne małżeństwo rodziców Sama rozpada się, w jego życiu pojawia się pierwsza miłość, rusza lawina szkolnych problemów. Spektakl żongluje stereotypami, bohaterowie wypadają z ról, wydarzenia zyskują drugie dno. Groteskowość ujęcia problemu pozwala młodym widzom nie dystansować się do bolesnej prawdy - po rozwodzie rodziców rozpada się świat… Jest to przecież historia wielu z nich, wielu z nas. “Sam” obnaża słabość szkoły, która nie przygotowuje uczniów do życia, a jedynie do klasówki. To karykaturalne zderzenie dwóch światów - realnego i ze szkolnych ram programowych, może wywołać uśmiech na twarzach  znawców tematu - uczniów. Ale nic tu do śmiechu - ta historia to coś więcej niż samotność Sama, to samotność całego młodego pokolenia.

 

Z recenzji prasowych:

“Eksperyment Wrocławskiego Teatru Lalek dowodzi, że odpowiednio przemyślany język i problematyka spektaklu pozwalają bez trudu nawiązać porozumienie z młodą widownią, unikając protekcjonalnego i dydaktycznego tonu. „Sam, czyli przygotowanie do życia w rodzinie” Marii Wojtyszko to nie lekcja, ani wykład, ale opowieść o trzynastoletnim Samuelu Twardowskim, którego rodzice postanawiają się rozwieść. Na pogubionego w sytuacji chłopaka, który nie jest już ani dzieckiem, ani jeszcze dorosłym, spadają na dodatek problemy towarzyszące okresowi dojrzewania – miłość do Wioli, lęk przed odrzuceniem, bójki z klasowym kolegą. Samuel musi też konfrontować się z nowymi kochankami ojca (niewiele starszymi od Sama) a także serbskim narzeczonym matki. Widząc spokój i szczęście w rodzinie Wioli /.../, wpada na pomysł, by dać się tu adoptować, co wpędza rodziców ukochanej w niemały popłoch. Ostatecznie wszystko kończy się happy endem. Ojciec wiąże się z inteligentną i wyrozumiałą narzeczoną, nowy mąż matki znajduje z chłopakiem wspólny język, Wiola odwzajemnia miłość, a klasowy dresiarz uczy go jeździć na rowerze - rodzice nigdy nie znaleźli na to czasu. Początkowo reżyser Jakub Krofta żongluje stereotypami. Ojciec i matka Sama to wyzwoleni humaniści, uczestniczący w manifestacjach popierających aborcję, in vitro /.../. Na szczęście reżyser i autorka szybko porzucają powierzchowny rys postaci i sytuacji, z zaangażowaniem przyglądają się światu, w jakim żyje Samuel. /.../ Najciekawiej w spektaklu przebiega proces identyfikacji widzów z Samem. Początkowo chłopak wydaje się pechowcem-nieudacznikiem. /.../ Z czasem jednak wygłasza coraz bardziej błyskotliwe i nie pozbawionego złośliwego humoru krytyczne komentarze wobec zachowania rodziców. /.../ Nie wzbudza jednak ani litości ani współczucia, imponuje swoim uporem i inteligencją. ”

Marta Bryś
“Przygotowanie do życia
w czasach popkultury”
e-teatr.pl

 

“Choć główny bohater, tytułowy Sam, a właściwie Samuel Twardowski, zapowiedział ze sceny, że „będzie strasznie i smutno. Będzie przemoc i seks i piosenki, i wiele innych patologii", to jednak na widowni raz po raz wybuchały salwy śmiechu. Bo jak tu się nie śmiać? Sam jest samotny. OK, to jest smutne. Sam rozmawia z chomikiem - /.../ gdyby przeanalizować to zjawisko, to też nie ma się z czego śmiać. Ale że Sama chomik ma rozdwojenie jaźni?! /.../ Trafiamy na trudny moment w życiu chłopaka - jego rodzice się rozwodzą. A wydawali się idealnie dobraną parą. Czy Sam się smuci? Oczywiście. Czy Sam obwinia siebie? Na szczęście nie. Tylko jak tu żyć w dwóch światach? /.../ Tata radzi sobie z kryzysem, co tydzień sprowadzając do domu inną kobietę, mama - zakochuje się na dobre w obywatelu Kosowa wyznania muzułmańskiego. W tym całym rozgardiaszu w życiu Sama pojawia się Wiola /.../. Sam się w niej zakochuje, ale ona wybiera Boga. Mija trochę czasu, zanim Sam odważy się zapytać: „Będziesz ze mną chodzić?". /.../ Spektakl /.../ z przymrużeniem oka pokazuje możliwe problemy nastolatków. Okazuje się, że można o nich mówić współczesnym językiem, ale pozostać wiernym tradycyjnemu teatrowi - bez elektronicznych gadżetów, skomplikowanej scenografii i zmiany scen rodem z gry komputerowej. Wyszło zgrabne dzieło pod przewodnictwem Jakuba Krofty, do którego, zdaje się, nie można było lepiej dobrać aktorów. Każdy do swojej roli jest dopasowany idealnie. Nie ma lepszych i gorszych. Każdy z nich daje z siebie wszystko. A publiczność wychodzi z teatru z poczuciem obejrzenia kawałka dobrej sztuki.”

Agata Hołubowska
“Z pamiętnika 13-latka”
qulturka.pl
zobacz fragment spektaklu zobacz fragment spektalu

„Ślady” Teatr Atofri (Poznań)

www.teatratofri.pl

prezes Poznańskiej Fundacji Artystycznej: Bogdan Żyłkowski
dyrektor teatru: Beata Bąblińska, Monika Kabacińska
reżyseria: Barbara Kölling
muzyka: Roman D. Metzner
dramaturg: Erpho Bell
asystent reżysera: Thilo Grawe
obsada: Beata Bąblińska, Monika Kabacińska 

premiera 1 marca 2014 r.
dla widzów od 3 do 8 lat
czas trwania spektaklu: 30 min.

Czy to jestem ja? Czy to jesteś ty? Teraz jestem tym, a kim byłem kiedyś? Czasem podążam czyimś śladem, czasem wyznaczam nową drogę. Ulotne ślady na piasku zmieniają swoje kształty, ulotne wspomnienia próbują zatrzymać zacierające się obrazy. Popatrzmy wstecz na nasze ślady. Nie tylko te z piasku… Niektórzy spośród nas na razie postawili ich niewiele.  Kilka kroków zaledwie… ale są i tacy, którzy wspomną całe swoje dziecięctwo i obrazy wrócą. Pobawmy się wspólnie piaskiem i wspomnieniami, które oddala od nas czas...
Spektakl zrealizowany we współpracy z Teatrem Helios z Niemiec.

 

Z recenzji prasowych:

“- Czy to ja? – zaczepiają publiczność, jeszcze przed wejściem na widownię. - Czy to jestem ja? – dopytują pokazując duże czarno-białe zdjęcia. /.../ - Nie! – krzyczą jedne dzieci. - Tak – kiwają głowami inne. - Nie wiem – przyznaje ktoś cicho. /.../ Czarna podłoga, biały ekran w tle, zdjęcia, muzyka, światło i cień, piasek i woda. Przestrzeń sceniczna jest bardzo oszczędna. Do tego muzyka. Tylko i aż. Artystki próbują przyjąć pozy dzieci ze zdjęcia. Przyklejają wybrane kadry do ekranu, łączą je liniami, zamieniają miejscami, by po chwili zupełnie fotografie porzucić i skupić się na... piasku (i odrobinie wody). Zupełna cisza na widowni. Naprawdę! Dawno nie byłam na spektaklu dla dzieci, podczas którego panowałaby taka cisza! Sama, jak zahipnotyzowana, patrzę najpierw na powolne przesypywanie piasku w dłoniach (ten dźwięk!), potem na coraz śmielsze, bardziej dynamiczne rozsypywanie piasku po scenie. Wszystko w rytm muzyki. Scena zostaje stale zmieniającym się obrazem, który roi się od linii, śladów stóp, odcisków dłoni, kreślonych stopą kół. Intensywność zostawiania śladów wzrasta, by nagle się urwać. Artystki wysypując ścieżkę z papierków – prowadzą nas poza widownię, gdzie wspólnie oglądamy zdjęcia /.../ Półgodzinny spektakl zostawił mnie z morzem myśli o przemijaniu, zmianach, tym, co po nas zostaje, śladach łączących przeszłość z teraźniejszością. I ogromną chęcią na sięgnięcie do starych albumów. /.../ Teatr Atofri jest jednym z prekursorów polskiego nurtu teatru dla najnajmłodszych, cenionym nie tylko w kraju, ale i za granicą. “Ślady” są rezultatem pionierskiego międzynarodowego projektu.“

Olga Kromuszczyńska
dziecipoznan.pl

 

/.../ Po pewnym czasie można już zauważyć kilkanaście śladów stóp, komponujących się w abstrakcyjny obraz na podłodze. Tytuł spektaklu można więc potraktować dosłownie, jako widzialne znaki, które pozostawiamy po sobie. Jeśli jednak głębiej się zastanowimy – odnosimy wrażenie, że chodzi o ślady, jakimi są wspomnienia, ulotne chwile naszego życia.
/.../ Po obejrzeniu dzieła Teatru Atofri zastanawiałam się, co może kształtować naszą osobowość. W ciągu lat zmienia się w końcu nie tylko wygląd fizyczny (co zostało tu podkreślone powtarzającym się pytaniem), ale także nasza osobowość. „Czy to jestem ja?” –  pytają aktorki. I choć wyglądem przypominają siebie, zapewne są bardziej dojrzałe i świadome swego istnienia. Co zostało w nich z tych małych dziewczynek czy dojrzewających nastolatek? A co zostało z dziecięcego okresu w nas? Albo – co zostanie? Jak zmienią się nasze dzieci, kiedy już dorosną? Spektakl Ślady to więc nie tylko wspaniały obraz skierowany do dzieci. Wywołuje on bowiem wiele refleksji wśród dorosłych, stwarza możliwość głębszego zastanowienia się nad problemem przemijania /.../. Istotne jest jednak, że dzięki prostym środkom wpływa na małego odbiorcę, potrafi go zainteresować. Daje mu także możliwość ingerencji – po przedstawieniu dzieci mogą jeszcze pozostać w przestrzeni teatralnej, bawić się w niej /.../.”

Marta Seredyńska
“Ślady dawnych wspomnień”
Teatralia Poznań
zobacz fragment spektaklu zobacz fragment spektalu


Copyright 2016 (C) Korczak. Realizacja: MATEO